„Jeszcze nie czuję tych Świąt”. Wiecie ile razy
słyszałam to zdanie przez ostatnie tygodnie? Dziesiątki. Sama też nieraz tak
pomyślałam. Piszę bez bicia. A wiem, że zdanie jest wręcz haniebne, jak na tą
porę roku. Sezon świąteczny w pełni, a ja wyskakuję z jakąś herezją. Mało tego,
wczoraj skończyły się zajęcia na uczelni, a ja nie chciałam z niej wychodzić. No,
czysty Grinch! Trzeba przyznać, że pogoda typowa dla połowy listopada raczej
nie sprzyja atmosferze Świąt, ale przecież z każdej strony jesteśmy otoczeni
reklamami, hasłami i melodiami każącymi nam czuć się i zachowywać jak irlandzkie
krasnale. To o co właściwie nam, heretykom, chodzi? No może właśnie o to.
