Strony

Thursday, March 05, 2015

1 Year of the Blog!


So, this is the day when the blog turns exactly one year old. It's been 365 days since I published the first post. I'm still feeling like I was on the beginning of this journey but the awareness that it's been a while since I started and I barely realized it's been so much time, makes me sure this really is my favourite activity of all. It's a hobby, a passion, my getaway, a pleasure :)
On the pictures you can once again see some of my favourite pictures taken during this year. Some of them were already published, some will be soon. This is the replay of fav moments, fav outfits and most pleasant days of this past year. Enjoy! 

A więc, dzisiaj mija dokładnie rok od pierwszego opublikowanego na blogu posta. Cały czas mam poczucie, że jestem dopiero na samym początku tworzenia tej strony, ale świadomość, że minęło już tyle czasu od jej założenia, czego zupełnie nie odczułam, utwierdza mnie w przekonaniu, że to naprawdę moje ulubione zajęcie. To hobby, pasja, odskocznia, przyjemność ;)
Na zdjęciach jeszcze raz możecie zobaczyć moje ulubione zdjęcia, które pojawiały się lub dopiero pojawią na stronie. Powtórka z ulubionych momentów, ulubionych outfitów i najprzyjemniejszych chwil tego roku. 









































































Tuesday, March 03, 2015

Moschino AW 2015


Milan Fashion Week has just ended and I have to admit the Dolce & Gabbana shows have definitely been my favourite for a few seasons (you can see their latest collection, saying Mamma, here), althought, for this post I chose Moschino AW 2015 collection designed by their creative director Jeremy Scott. Why? Because the fashion shows cause various emotions; from agreeable delight to refusal, or worse, indifference; but there's no better trigger for arousing extremely different emotions than Jeremy Scott's for Moschino designs. 
It all started with McDonald's. And Spongebob. And gowns printed like a chocolate bar; this was the Moschino AW 2014 in brief. The discussions were endless - was it fab or fug? Was it a fresh, innovative attitude or just ludicrous dressing up? Fantastic results in sales and enormous number of not original copies (mainly of the accessories) distributed all around the world did answer to that. 
The spring summer collection was combination of pink from head to toe, rollerblading on the runway and big blonde coiffures - the Barbie world inspiration and another big success. 
And finally, the AW 2015 collection - on the runway we had Bugs Bunny and the company, gowns with some graffiti on them and lot of teddy bears. 
The unflattering opinions usually are based on the word kitsch and the designes are described as infantile and larger then life. Even if so, isn't that one of the reasons why they turn out so popular and even beloved for some of us? Fashion may have tens of faces; it's applied art that often is equated with masterpieces and sometimes should be treated not 100% serious. And Jeremy Scott gave women that second one; he applied a reasonable doze of kitsch that makes outfits so much more interesting and at the same time filled the loophole in the world of fashion. He filled it with playing with prints (crackers printed dresses? No problem!), playing with forms (bag shaped like jacket or top shaped like bag? There you go!) and new combinations. By accepting the job offer from Moschino, and starting working in the place where he improved his skills years earlier, Scott finished the equation; the only brand with such a distance and sense of humor plus designer with definitely extraordinary attitude sounds like a dream collaboration. I hope it's gonna going this way!
On these pictures you can see my favourite looks from the latest show (the first one is my favourite of favourites). If you'd like to see the entire collection, it's here. And what do you think about Jeremy Scott's works? 

Mediolański Tydzień Mody właśnie dobiegł końca i choć niezmiennie od kilku sezonów to kolekcje włoskiego duetu Dolce&Gabbana stają się moimi ulubionymi (ostatnią kolekcję, pod hasłem Mamma możecie zobaczyć tutaj), to jednak do posta wybrałam kolejną kolekcję Jerremy'ego Scotta dla Moschino. Dlaczego? Bo owszem, różne pokazy wzbudzają różne emocje - niektóre powodują zgodny zachwyt, inne odrzucenie lub, co najgorsze, obojętność - jednak nic nie budzi emocji tak różnych, czasem wręcz skarajnie innych, jak kolekcje Moschino od kilku sezonów. 
Zaczęło się od McDonald's. I Spongebob'a. I sukienek z materiału we wzór tabliczki czekolady. Tak w gigantycznych skrócie wyglądała kolekcja Moschino na jesień i zimę 2014. Dyskusjom nie było końca - hit czy kit? Nowatorskie, świeże podejście czy raczej niedorzeczna przebieranka? Gigantyczna sprzedaż i tysiące nieoryginalnych kopii (głównie akcesoriów) dystrybuowanych na całym świecie dały odpowiedź. 
Kolekcja wiosna lato przyniosła róż od stóp do głów, rolki na wybiegu i natapirowane blond fryzury - Scott tym razem zainspirował się światem Barbie, a kolekcja po raz kolejny okazała się być niemałym sukcesem. 
No i w końcu jesień zima 2015. Królik Bugs i spółka, wieczorowe suknie, a na nich graffiti rodem z miejskich murów i pluszowe misie. 
Niepochlebne opinie zazwyczaj opierają się na słowie kicz, a projekty Scotta określane są jako przerysowane, infantylne. Nawet jeśli, to czy nie na tym właśnie opiera się ich popularność? Moda może mieć dziesiątki zupełnie od siebie różnych obliczy - to sztuka użytkowa często sprowadzana do wymiaru arcydzieł, a czasem traktowana z przymruzeniem oka. I właśnie to drugie zagwarantował kobietom Scott - rozsądną dawkę kiczu, którą można ożywić codzienny outfit i tym samym wypełnił lukę w świecie mody. Czym? Zabawą wzorami (suknia drukowana w krakersy? Proszę bardzo!), zabawą formą (torebka w kształcie kurtki czy top w kształcie torebki? Nie ma sprawy!), nowymi połączeniami. Przyjmując stanowisko dyrektora kreatywnego domu mody, w którym lata wcześniej szlifował swój talent dopełnił równania - jedyna marka o takim dystansie i poczuciu humoru i projektant ze zdecydowanie niebanalnym podejściem brzmi jak współpraca marzeń. I oby nadal taką była!
Na zdjęciach w tym wpisie widzicie moje ulubione zestawy z ostatneigo pokazu (pierwszy, z Diabłem Tasmańskim to mój faworyt). Całą kolekcję możecie zobaczyć tutaj. Co Wy myślicie o pracy Jeremy'ego Scotta?




Saturday, February 28, 2015

Take all your favourite pieces



As I wrote earlier, today at last comes an outfit post. When packing up for our trip (first way I had a carry-on only) I regarded one thing - we planned lot of walking, so there's no way to take any uncomfortable garments. In my case, the coziest ones quickly become favourite ones, so my packing list included beloved clothes only - black coat I adore, boots that never give me any blisters, one dress, a bag that's not too small for anything, plus something 'unobvious'. Recently, all kinds of the hats are my little obsession (my absolute favourite is beige beanie with a black veil), so black turban I bought online was the 'unobvious'. Add my best winter purchase - purple 'little mole' (look at its texture and you'll understand the nickname) - and it's done.
And this is how I hadn't even once thought that something feels inconvenient to me while wandering the streets of London. Compose all your favourite pieces - it's unfailing, I guarantee!

Jak zapowiedziałam, teraz, dla odmiany, pora na post z outfitem.  Pakując się (w pierwszą stronę jedynie w bagaż podręczny) miałam na uwadze jedną rzecz - zaplanowałyśmy sporo chodzenia po mieście, więc najważniejsze były wygodne rzeczy. W moim przypadku często te najwygodniejsze szybko stają się ulubionymi, więc koniec końców moja torba była wypełnionymi niezbędnikami, które noszę z przyjemnością - ulubiony płaszcz, najwygodniejsze, płaskie buty, które nigdy nie były przyczyną choćby jednego pęcherza, jedna sukienka, pojemna torba, plus coś 'nieoczywistego'. Biorąc pod uwagę, że ostatnio uwielbiam wszelkie nakrycia głowy (zdecydowanie moim ulubionym jest beżowe beanie z czarną woalką), tutaj nieoczywistym był turban. Plus mój ulubiony zimowy nabytek - fioletowy 'krecik' (zwróćcie uwagę na jego fakturę i zrozumiecie skąd ta nazwa). 
Tak właśnie biegając od jednego go drugiego muzeum ani razu nie pomyślałam, że cokolwiek w stroju sprawia mi dyskomfort - zestaw z samych ulubionych rzeczy jest niezawodny, gwarantuję!












TAILORED Coat
GINO ROSSI Bag
MOHITO Top
H&M Dress
LASOCKI Boots
Allegro. pl Turban