Strony

Showing posts with label fashion history. Show all posts
Showing posts with label fashion history. Show all posts

Tuesday, March 17, 2015

V&A Fashion Institute



On Saturday, in Victoria & Albert Museum in London the exhibition of Alexander McQueen's works "Savage Beauty" that has been awaited for weeks was finally opened. Because of the fact, it was impossible to transport some of the showpieces out of London, this event is enriched when compared to the previous event that took place in New York in 2011. Unfortunately, I didn't manage to organize my trip the way that let me see the exhibits, although, I visited V&A exactly a month before the event - on the Valentine's Day. 
We were after a few hours of wandering the alleys of Natural History Museum and my sister's goal was to get to the Hyde Park as soon as possible, however, I couldn't just skip the V&A since we already were on Cromwell Road. The museum itself really impressed me - the amount of gathered masterpieces from all over the world and from most of the periods amazes and sometimes even overwhelms. For me, a real treat was finding the Fashion Institute. 
The showpieces are presented in glass cabinets chronologically, according to the ages - from gowns with huge frame-based bottoms and tight corsets to the works of the most famous designers of 20th century that had become the fashion symbols of previous decades. 
When my sister refused to keep walking and found herself a comfy bench in the hall, I was running with a camera from case to case to shoot as many objects as possible. And that's when something that was quiet incredible for me happened. When I started the blog, one of the first articles was the one about the history of fashion (you can find it here). I placed there a picture of a dress by Jeanne Lanvin and noted in my little black book "the original is nowadays in Victoria & Albert Museum in London". So, when being there, when I was finally done with taking pics of an evening outfit with a Chanel label on it, still looking through the camera, I perceived those familiar golden linings, fabric and cut and froze for a second. It was exactly the dress I put in my post a year ago!
Sadly, that day we had no time for further exploring the assets of that building but now, knowing what treasures it contains and having the best memories from that place I'm pretty sure I'll be back there. Soon, hopefully. 



W sobotę w londyńskim Victoria & Albert Museum otwarto długo wyczekiwaną wystawę prac Alexandra McQueen'a - Savage Beauty. Ze względu na to, że niektórych eksponatów nie można było transportować poza Londyn, jest ona znacznie bogatsza niż ta w nowojorskim Met w 2011 rkou. Składa się z 241 eksponatów i już przyciągnęła tysiące odwiedzających. Mi niestety nie udało się tak dopasować terminów, żeby być jednym z nich, jednak w samym V&A byłam dokładnie miesiąc przed otworzeniem wystawy - w Walentynki.
Byłyśmy już po kilkugodzinnym zwiedzaniu sąsiedniego Natural History Museum, a moja siostra myślami biegała już po Hyde Parku, jednak będąc na Cromwell Road nie mogłam tak po prostu przejść obok V&A. Samo muzeum naprawdę robi wrażenie - ogrom zbiorów z praktycznie wszystkich części świata i większości epok nieustannie zachwyca, momentami wręcz przytłacza. Dla mnie jednak prawdziwa gratka zaczęła się, gdy odnalazłyśmy Fashion Institute.
Gabloty rozłożone na planie koła przedstawiają odwiedzającym kreacje chronologicznie, według epok - od sukien z ogromnymi spódnicami na stelażach i ciasnymi gorsetami, haftowane w fantazyjne wzory, po prace najsłynniejszych projektantów XX wieku, będące wizytówkami ubiegłych dziesięcioleci. 
Kiedy moja siostra na dobre zaprzyjaźniła się już z jedną z nielicznych ławek, ja biegałam z aparatem od ściany do ściany uwieczniając kolejne eksponaty. I wtedy stało się coś, co - choć może wydawać się dość błahym zdarzeniem - dla mnie było prawdziwie niesamowite. Jednym z pierwszych postów na blogu był ten o historii paryskiej mody (możecie przeczytać go tutaj). Umieściłam w nim wtedy zdjęcie  sukienki zaprojektowanej przez Jeanne Lanvin, a w notesie zapisałam, że "dziś oryginały znajdują się w Victoria & Albert Fashion Institute w Londynie". Będąc tam, kiedy skończyłam już fotografować kilkudziesięcioletni kostium z metką Chanel, patrząc ciągle przez obiektyw aparatu, zauważyłam znany fason, tkaninę, złote linie i na sekundę zamarłam, widząc dokładnie tę sukienkę, której zdjęcie zamieściłam we wpisie rok temu!
Plan tego dnia nie pozwolił nam na dalsze zwiedzanie, jednak teraz wiedząc, co kryje się w budynku muzeum i mając stamtąd najlepsze wspomnienia jestem pewna, że jeszcze się tam pojawię. Mam nadzieję, że jak najszybciej.






Gablota w sekcji koreańskiej / Gowns in the Korean section




Od prawej: płaszcz Alexander McQueen, sukienka i żakiet Dries van Noten, sukienka Jean Paul Gaultier/
From right to left: Alexander McQueen Coat, Dries van Noten look, Jean Paul Gaultier dress













New Look by Christian Dior










Po prawej kostium wieczorowy projektu Coco Chanel, a po lewej to właśnie sukienka Jeanne Lanvin - powód mojej dzikiej euforii i lekkiego zawału. / On the right, evening look by Coco Chanel. On the left, dress by Jeanne Lanvin; the reason of my wild euphoria and a little heart attack. 






Projekty Elsy Schiaparelli / Designes by Elsa Schiaparelli



Wydanie Vogue'a z 1927 roku / Issue of Vogue from 1927










London, 14.02.2015
Photos Marta & Natalia Lipke

Friday, May 16, 2014

Grace of Monaco


Dziś swoją premierę zarówno na Festiwalu w Cannes, jak i w kinach ma film „Grace księżna Monako”, zatem nie znajdę w najbliższej przyszłości lepszej okazji, aby jeden post poświęcić właśnie jej – Grace Kelly. Nazywana ikoną stylu, uosobieniem klasy, inspiracją dla największych projektantów, określana jako gwiazda Hollywood, która została księżniczką.  Jaki możemy znaleźć dowód na niezwykłość jej wyczucia w modzie? Na pewno ten – po ponad trzydziestu latach od jej tragicznej śmierci, nazwisko Kelly nadal przywoływane jest jako synonim elegancji i ponadczasowego szyku, a mieszkańcy Monako do dziś wspominają ją spacerującą po Lazurowym Wybrzeżu w nienagannym kostiumie Diora i kocich okularach. Karl Lagerfeld zwykł powtarzać jak bardzo żałuje, że nie zobaczy Grace jako staruszki. Jest przekonany, że nawet po upływie lat nie straciłaby nic ze swej urody i stylu.


Kto tak naprawdę był „odpowiedzialny” za sposób ubierania się Grace? Zazwyczaj wymienia się tu nazwiska Helen Rose, Edith Head i Olega Cassini. Ostatni z nich był rosyjskim projektantem, związanym z Kelly zanim poznała księcia Rainiera, który, jak sam twierdził, przekonał aktorkę, aby dodała do swoich strojów więcej seksapilu. 
Z kolei współpraca Grace z Helen Rose zaczęła się w 1953 roku podczas produkcji „Mogambo”. Stroje, jakie projektantka przygotowała wtedy dla Kelly zainspirowały samego Yves Saint Laurent, który, jak powiedział, stworzył swoją słynną kolekcję La Saharienne z 1969 roku opierając się na tych właśnie stylizacjach.
Niemniejszy wpływ na garderobę przyszłej księżnej niż projektanci miał sam Alfred Hitchock, który zwykł przywiązywać niezwykłą wagę do kreacji, w jakich miała wystąpić w jego filmach. Mówiono, że to właśnie jego wyobrażenie o jej „lodowatej elegancji” wyrzeźbił jej przyszły styl. W 1954 roku reżyser poprosił Edith Head, aby razem z Kelly dobrała akcesoria dla jej postaci w filmie „Złodziej w hotelu”. Sama projektantka stwierdziała później: „Czułyśmy się jak dziewczynki w sklepie ze słodyczami, zakochując się w każdej rzeczy, jaką zobaczyłyśmy”. Współpraca Grace z kostiumografami kwitła, a o niej samej zaczęto mówić jako o perfekcyjnie łączącej ze sobą wyrafinowanie, erotyzm i charyzmę.

Grace Kelly i Oleg Cassini
W 1955 roku Grace Kelly odbierała Oscara za rolę w filmie "Dziewczyna z prowincji" w sukience zaprojektowanej przez Edith Head. Wystąpiła w niej również na premierze "Okna na podwórze" oraz w sesji zdjęciowej na okładkę magazynu Life. Na zdjęciu poniżej z Marlonem Brando na ceremonii rozdania Oscarów. 


Przypomnijmy jakie elementy składały się na niepowtarzalnie klasyczny, a jednocześnie prekursorski i niezaprzeczalnie dziewczęcy styl Grace Kelly.

1. Gucci scarf, 2. Dior sunglasses, 3. Hermes Kelly bag, 4. Yves Saint Laurent gloves /
 
1. Apaszka Gucci, 2. Okulary Dior, 3. Torebka Hermes Kelly, 4. Rękawiczki Yves Saint Laurent



Spodnie capri


W maju 1955 roku aktorka była członkiem amerykańskiej delegacji na Festiwal Filmowy w Cannes. To właśnie tam, podczas sesji dla magazynu Paris Match poznała księcia Monako Rainera III. Nie spodziewano się, że zawarta wtedy znajomość zaowocuje ślubem pary niecały rok później. Spodnie capri jakie Grace miała wtedy na sobie stały się nieodłącznym elementem jej stylu w kolejnych latach.



Okulary, chustki, kapelusze 


Oglądając zdjęcia aktorki, a niedługo później księżnej Grimaldi, nie można oprzeć się wrażeniu, że z pewnymi akcesoriami nie rozstawała się nigdy. Kocie okulary (przeciwsłoneczne i nie tylko), kapelusze, turbany, chustki obwiązane wokół głowy i apaszki to właśnie elementy, które składały się na jej wizerunek. Jej zamiłowanie do dodatków wpływało na projektantów. Kiedy Grace odwiedziła butik Gucci w Mediolanie, sam Rodolfo Gucci zaoferował jej apaszkę jako prezent. Uznał jednka, że żaden z modeli nie był wystarczająco szykowny dla jego gościa. Zlecił zatem artyści Vittorio Accomero zaprojektowanie wzoru, który mógłby nanieść na szalik dla Grace. Tak powstała Flora - najchętniej kupowana apaszka Gucci w Europie. 


Kiedy książę Rainier odwiedzał Nowy Jork, słynny jubiler Louis Arpels z Van Cleef & Arpels, przekonał go, że to perły są najodpowiedniejszym prezentem dla narzeczonej księcia. Od tej pory stały się one nieodłączną częścią kreacji Grace. 



Najsłynniejsza suknia ślubna


Zanim w maju 1956 roku Grace Kelly i książę Monako Rainier III pobrali się, goszcząc ponad 600 osób na swoim weselu, zaledwie kilka dni po spotkaniu księcia z aktorką i jej rodziną ogłosili zaręcznyny. Grace miała na sobie odcinaną w pasie sukienkę nowojorskiego domu mody Branell. Nie rozstawała się z tym fasonem przez lata. Zgodny z trendami lat 50. i 60., a jednocześnie ponadczasowy krój podkreślał idealną sylwetkę Kelly (zdjęcie powyżej po lewej).

Suknie na ceremonie - zarówno cywilną, jak i kościelną - zaprojektowała Helen Rose. Dwuczęściowy komplet z mięsistej koronki z rozkloszowaną spódnicą przyszła księżna miała na sobie podczas 40-minutowego ślubu cywilnego w sali tronowej pałacu w Monako (zdjęcie powyżej). Dzień później nie było miejsca na skromny strój - 18 kwietnia 1956 roku Grace Kelly wchodziła do rodziny królewskiej, przyjmując tytuł Jej Książęcej Wysokości Księżnej Monako, aktorka stała się księżniczka, jak podkreślano. Suknia, w jakiej miało to nastąpić, wyjątkowością nie mogła odbiegać od wydarzenia. Do jej wykonania użyto ponad 26 metrów jedwabnej tafty, antyczne różane koronki, wyszyto ją perłami. Trzydzieści sześć krawcowych pracowało nad nią przez sześć tygodni. Wszystko po to, aby powstała jedna z najsłynniejszych sukien ślubnych w historii, prezentowana po latach jako wzór najwyższej klasy i wyrafinowania. 




Hermes Kelly

Model torebki Hermes został stworzony w 1938 roku i nazwany Haut a Courroie. W 1956 roku Grace użyła jej, aby zasłonić brzuch przed paparazzi podczas swojej pierwszej ciąży. Zdjęcia księżnej z akcesorium ukazały się w magazynie Life, a następnie obiegły świat, aby wkrótce spowodować największe zainteresowanie tym właśnie modelem Hermesa wśród kobiet od lat - zainteresowanie tak ogromne, iż twórcy torebki postanowili uhonorować jej największą propogatorkę zmieniając nazwę torebki na Kelly. W niezmienionej formie jest ona obiektem pożądania wśród kobiet na całym świecie do dziś.



Grace nosiła kreacje od projektantów jakby się w nich urodziła - wyglądała elegancko, ale naturalnie, szykownie, ale swobodnie. Stała się muzą i inspiracją dla współczesnych kreatorów. Na zdjęciach poniżej: na premierze z Alfredem Hitchockiem w Dior, jeszcze w Stanach, w Givenchy podczas spotkania z Kennedy'mi w Białym Domu i w Dior na rodzinnym zdjęciu. 


Kiedy mówimy o stylu wielkich aktorek skupiamy się zazwyczaj na kilku poszczególnych kreacjach, które zapadły w pamięć dzięki filmom, w których je prezentowano. Mój ogromny sentyment do Grace Kelly wywodzi się z przekonania, że w jej przypadku nie chodzi o konkretne stroje, a o składniki stylu, które wybrała jako charakterystyczne dla siebie, a następnie adaptowała w kreacjach. Połączone z jej niezaprzeczalnym wdziękiem, urodą i czarem nie mogły nie zapaść w pamięć, bo nie ten staje się ikoną stylu, kogo sztab ludzi przebiera w balową suknię, a ten kto czuje kiedy i jaka suknia będzie najlepsza i zakłada ją po swojemu - czy to ze sznurem pereł czy kocimi okularami. 


Co myślicie o pięknej Nicole Kidman w roli Grace? Jeśli nie zdecydowaliście jeszcze czy wybrać się do kina koniecznie obejrzyjcie zwiastun. Ja, oglądając, mam nadzieję poczuć choć trochę klimatu Lazurowego Wybrzeża, zobaczyć wyjątkowe stylizacje i piękne wnętrza. Kostiumograf Gigi Lepage dostała od reżysera wolną rękę w sprawie doboru strojów do filmu. Myślicie, że udało jej się odwzorować styl Grace?

Na zakończenie, posłuchajcie koniecznie utworu Ludovico Einaudi, który wykorzystano w zwiastunie. Dla mnie jest absolutnie wyjątkowy ;)