Strony

Showing posts with label decorations. Show all posts
Showing posts with label decorations. Show all posts

Tuesday, April 21, 2015

On my wall



Some time ago, I told what I think about changing and refreshing the interiors (and also its atmosphere) where we spend most of out time (here). I can't go mad with changes in rented apartment, however, I'd like to show you two of details I keep in my place. These definitely have become my favourites.
The 'Sex and the City' poster was gifted to me a few weeks after latest moving. Before Christmas I surrounded it with these charming lights and later stated it's a lovely substitution for a little lamp and kept it this way. The framed sentence has been with me for a little longer. I'm not a fan of that philosophy saying when you find the right quote, you should always keep it in your mind and never leave it. However, this one won over me immediately and since then, it's been always around my desk to motivate me a little bit, when I accidentally glimpse over there. 
Do you have a favourite piece? Do tell me what that is!


Jakiś czas temu pisałam o tym, jak łatwo paroma detalami zmienić wystrój wnętrza (a co za tym idzie panujący w nim nastrój), w którym spędzamy najwięcej czasu (tutaj). W wynajętym mieszkaniu nie poszaleję ze zmianami, jednak chciałam pokazać Wam dwa elementy, które towarzyszą mi na codzień i zdążyły już zyskać miano moich ulubionych.
Plakat 'Sex and the City' dostałam w prezencie, kilka tygodni po ostatniej przeprowadzce. Lampki trafiły na niego parę dni przed Bożym Narodzeniem, ale zostały na dobre. Wieczorami są idealnym substytutem małej lampki. Z kolei ramka z cytatem towarzyszy mi już od jakiegoś czasu. Nie jestem zwolennikiem poglądu mówiącego, że kiedy ma się już swoją myśl przewodnią, należy się jej trzymać i nigdy nie odstępować, jednak ta konkretna sentencja spodobała mi się na tyle, żeby stać przy biurku i raz na jakiś czas, gdy przypadkiem wzrok na nią padnie, trochę zmotywować.
A Wy macie swój ulubiony detal? Koniecznie dajcie znać co to!





Wednesday, December 31, 2014

Holidays photo diary

ph. Natalia Lipke


Good morning on the last day of the year! As I promised, today I'm posting the pics that were taken during these holidays. A part of them was shot in Gdańsk, a few hours before my departure for home and the rest presents the nearest surrounding of my house and few photos taken during Christmas days. This is actually the first article with so many pictues. I hope you're gonna like it. 
In the meantime, do you have a plan how to spend the last hours of the year? Right now, I'm having this great dilemma about the New Year's resolutions - to do or not to do them? I know from my own experience how unsure investition they are. In my case, completing any of them was on a verge of a miracle and when one actually was completed, it was the effect of a coincidence. I also know, the resolutions sometimes happen to be a fine trigger for action and a shot of extra motivation in critical moments for a quiet large group of people. I guess I need to decide which of these ideologies is closer to my heart by midnight. 
For me and my family December 31st isn't just the New Year's Eve. For 19 years we've had also one more reason for celebrating which is my sister's birthday. Forgive me but I can't take this pleasure away from me and I have to write here: HAPPY BITRTHDAY SIS!
I hope in the evening each of you will farewell year 2014 and say hello to the following one when being in your best mood. I wish you all this upcoming year to be at least as good as this one or even better - let's make it a year full of optimism, energy, strength and motivation for action, heads full ideas and enthusiasm for bringing them into life! Happy New Year!

PS. In these ucoming days I'm gonna show you the dress that I'm wearing tonight so expect a new article soon :)

Dzień dobry w ostatnim dniu roku! Tak jak obiecywałam w ostatnim poście, dziś wrzucam zdjęcia zrobione w czasie przerwy świątecznej. Część z nich powstała kilka godzin przed moim powrotem do domu, jeszcze w Gdańsku, a reszta w najbliższej okolicy mojego domu przed paroma dniami. To w sumie pierwszy wpis, gdzie umieszczam aż tyle zdjęć. Mam nadziję, że Wam się spodoba. 
Tymczasem, jak zamierzacie wykorzystać ostatnie godziny 2014 roku? Ja aktualnie mam spory dylemat a propos noworocznych postanowień - robić czy nie robić? Wiem z doświadczenia, że w moim wydaniu niewykonanie większości z nich graniczy z pewnością, a fakt, że w ciagu roku niektóre dało się zrealizować na ogół wynikał z przypadku, Wiem też, że dla sporej grupy osób stanowią one naprawdę znaczący bodziec do działania i zapas motywacji w krytycznych momentach. Obym zdążyła zdecydować, do którego z tych poglądów mi bliżej zanim wybije północ.
Dla mnie i moich bliskich, od 19 lat, 31 grudnia oznacza podwójny powód do świętowania, biorąc pod uwagę, że to urodziny mojej siostry i wybaczcie mi, ale nie mogę odmówić sobie napisania tu: WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO!!!
Mam nadzieję, że dziś wieczorem każdy z Was pożegna 2014 rok i powita kolejny w szampańskim nastroju, a to nadchodzące 365 dni będzie równie dobre, a może nawet lepsze niż poprzednie - pełne optymizmu, energii, siły i motywacji do działania, głów pełnych pomysłów i zapału do ich realizacji! Szczęśliwego Nowego Roku!

PS. W ciągu najbliższych dni postaram się pokazać Wam moją sukienkę z dzisiejszego wieczora. Spodziewajcie się nowego posta :) 






































































Ph. Natalia & Marta Lipke

Saturday, December 20, 2014

For the foodies: Festive spirit!



Good morning! How are you a few days before the most colorful holidays in a year? Do you feel the atmosphere of these upcoming days yet? I have to confess I already partly got along with this festive spirit. Even so, the winter hasn't showed up even for a short moment (I still hope for at least slightest layer of snow on the ground by the Christmas Eve), all the other signs let me realize that soon I will be able to enjoy these most pleasant, winter days. What are these? For example visit at the Christmas Fair in Gdańsk. Another one is tomorrow's "Swan Lake" performance I'm gonna see with my mun and sister which is our every year tradition before holidays. Probably, three visits in the shopping mall in short periods of time to find last gifts are also one of them. 

I'm really curious what you version of Christmas looks like. Do you spend it in a circle of friends or family? I think the best comparison for mine is running a marathon. Christmas Eve is like very last grooming for start - we get up rested, gather all the strengths together and stretch out. Around 3 pm the first Christmas stress shows up - the dumplings are not done yet and we should initiate the supper in 2 hours. Sitting down to the table around 6 pm (of course we didn't manage to make it on time) is that happy moment of start, when we finally run, the stress is gone and we can enjoy the space in front of us at last. The Christmas Day and Boxing Day are the continuation of the run. The whole family gathers in our house and besides talking a lot we eat even more. Personally, I eat and wait 15 minutes to eat again round and round. We reach the finish line on December 26th in the evening, when the whole bustle is no longer necessary and what we can do is sitting in front of TV calmly. There's that quit popular phrase that the real resting starts after Christmas. It describes my Christmas pretty correctly, though, I would never exchange these for anything else. 

In this post, I want to show you something that last year was created by my sister and I. Instead of name cards on the table settings we put the personalized gingerbread on every plate, wrapped up in cellophane and tied with red or green ribbon. I know the rule is we should prepare the gingerbread cookies even a few weeks before Christmas, although, we made ours a few days before - it turned out delicious. Maybe this isn't the simplest task and requires a certain amount of time but those surprised faces of guests are always worth it. If you would like to try I wrote the recipe below. Have fun and bon appetit! 

Dzień dobry! Jak się macie kilka dni przed najbarwniejszymi Świętami w roku? Czujecie już tę błogą atmosferę nadchodzących dni? Muszę przyznać, że ja częściowo zaadaptowałam się już w tym świątecznym klimacie. Mimo że zima nie nadeszła w stopniu chociażby zadawalającym (ciągle liczę na choćby warstewkę śniegu w najbliższym czasie, jednak zdaję sobie sprawę, że to raczej płonne nadzieje), to wszystkie inne znaki pozwalają mi zdać sobie sprawę, że już niedługo będę mogła rozkoszować się najprzyjemniejszymi, zimowymi dniami. Jakie to znaki? Na przykład wczorajsza (i jutrzejsza) wizyta na gdańskim Jarmarku Bożonarodzeniowym. Kolejny to jutrzejsze wyjście do teatru. To coroczna tradycja mojej mamy, siostry i moja - w tym roku wybór padł na "Jezioro Łabędzie". No i trzy odwiedziny galerii handlowej w krótkich odstępach czasowych, w poszukiwaniu ostatnich prezentów. Biorąc pod uwagę, że od czwartku nie myślę już o studenckich obowiązkach i oficjalnie zaczęłam przerwę od nauki na co najmniej 10, no dobrze bądźmy realistami - 14 dni, więc można już świętować!

Ciekawi mnie jak wyglądają Wasze Święta. Spędzacie je raczej kameralnie czy w większym gronie? W domu, u znajomych, rodziny? Moje mogłabym porównać do maratonu. Wigilia to ostatnie przygotowania do startu - wypoczęci wstajemy, zbieramy siły, rozciągamy się. Około 15 dopada nas pierwszy stres - pierogi nie są jeszcze ulepione, a kolacja ma się rozpocząć za dwie godziny. Zasiąście do stołu około 18 (nie, nigdy nie udało się zrobić tego planowo) to ten szczęśliwy moment, kiedy już biegniemy, stres minął, a my rozkoszujemy się przestrzenią przed nami. Pierwszy i drugi dzień Świąt to kontynuacja biegu. Cała rodzina spotyka się u nas w domu. Tak, oprócz rozmawiania głównie jemy. Ja osobiście jem, czekam 15 minut, po czym znowu jem i tak w kółko. Do mety dobiega się wieczorem 26 grudnia, kiedy krzątanina nie jest już potrzebna i można swobodnie rozsiąść się przed telewizorem. Dość popularna fraza mówiąca, że odpoczywa się dopiero po Świętach całkiem nieżle opisuje naszą wersję świętowania. Mimo to nie zamieniłabym jej na żadną inną. 

W dzisiejszym poście chciałam pokazać Wam coś, co w zeszłym roku wyszło spod ręki mojej i mojej siostry. Na nakryciach w pierwszy dzień Świąt zamiast wizytówek leżały pierniczki z imieniem, owinięte w celofan przewiązany zieloną bądź czerwoną wstążką. Mimo zasady, że powinno wypiekać się je nawet kilka tygodnie wcześniej, my zajęłyśmy się naszymi dopiero na kilka dni przed Świętami - wyszły pyszne. Praca nieco mozolna, ale zaskoczenie gości jest tego warte. Jeśli macie odrobinę czasu, spróbujcie. Przepis na zdjęciu poniżej. Smacznego!




Ingredients:
1 kg of cake flour
1 cube of butter or other fat (around 250g)
0.5 kg of honey
2 glasses of sugar
4 spoons of cocoa
3/4 of glass of sour cream
2 tea spoons of gingerbread spice
2 tea spoons of soda
5 eggs
3 yolks





Tuesday, December 16, 2014

Prepare your home for Christmas!



Spruce twigs, little cypresses, red Christmas baubles and many, many lights. There are tens of ideas for Christmas decorations in your home. A few years ago, there were Christmas trees made out of raw pasta and painted gold that my sister and I prepared at the art class, standing all over our house and red socks presenting Santa and snowman, hanging next to the staircase. I'm pretty sure there still are hidden somewhere around the place. Unfortunately, the only decoration in my micro apartment is the string of white lights hanged around the biggest poster on the wall (it turned out too short to embellish bigger space), although, last time I was home I managed to photograph some of the decorations out there. In this post, you can see some of my favorites one. I hope you will like these ideas. 

Unfortunately, Christmas lasts two days only. It cannot be denied, this time is special and extremely charming, though, it's also very short, so we do everything to extend them as much as possible and feel that amazing atmosphere as long as we can. Yes, we all complain about how soon the Christmas commercials appear on TV and the fact Coca Cola's Santa gets placed on every billboard in town by the end of fall but don't you think this might be one of the attempts of prolonging that special time? This is the most special season of the year. Let's enjoy it and its fabulous vibes in the best way. 


Świerkowe gałązki, małe cyprysy, czerwone bombki i dużo, dużo światełek. Są dziesiątki sposobów na świąteczne udekorowanie domu. W moim jeszcze kilka, kilkanaście lat temu prym wiodły skarpety z bałwankami czy Mikołajami i choinki z makaronu pomalowane na złoto, które ja i moja siostra zrobiłyśmy na zajęciach z plastyki. Jestem prawie pewna, że są jeszcze gdzieś w domu. W moim malutkim mieszkaniu niestety jedyną ozdobę stanowi sznur białych lampek okalających największy plakat (okazały się za krótkie, żeby porządnie rozwiesić je na większej powierzchni), jednak podczas ostatniego weekendu w domu udało mi się zrobić tam zdjęcia kilku dekoracji. W tym wpisie możecie zobaczyć moje ulubione - może spodoba Wam się ktoryś z tych pomysłów. 

Boże Narodzenie to niestety tylko dwa dni - nie da się zaprzeczyć, że są wyjątkowe i niezwykle urokliwe, jednak krótkie, dlatego robimy wszystko, żeby ich atmosferę czuć jak najdłużej. Tak, wszyscy narzekamy, że reklamy świąteczne widać już w listopadzie, a wraz z końcem jesieni Mikołaj Coca Coli pojawia się na każdym billboardzie w mieście, ale nie wydaje się Wam, że to również przejaw próby rozciągnięcia Świąt w czasie? To najbardziej niezwykły czas w ciągu roku, cieszmy się nim jak najdłużej i korzystajmy jak najepiej z ich ciepłej i wyjątkowej atmosfery.