Strony

Showing posts with label old town. Show all posts
Showing posts with label old town. Show all posts

Tuesday, October 13, 2015

Lands of narrow streets - stop 1, Kraków



Luckily, September was a month of packed suitcases and changing trains (which means the best possibile way of spending time). Right now, when I’m laying comfortably on a couch after a splendid dinner, I’m finalny having time to write down what had actually happened.
Our travelling plans had been changing constantly. Cracow was the only sure point on our list after leaving Tatra mountains. We aimed to head to Budapest. Then changed the plan in favour of Wrocław. Then made our minds up again and decided Prague was a destination. Then headed to Wrocław eventually. The tour was planned. Narrow street had awaited us.
When travelling to places I had already known or at least visited before, what I felt was a peace of mind. First time in a city usually equalls relishig with its atmosphere and also a full schedule, especially when every corner hides a story and almost every building seems to be a landmark. In Cracow, I was done with that kind of sighseeing. This time the trip meant walking down the Old Town, observing, taking pics and wondering where to eat (georgian food on the main market was a jackpot).
I think that most phrases I could use in this moment have been already written by someone else who also fell in love with this city. I don’t think I know anyone who didn’t. City center which is always lively, dozens of climatic corners and, most importantly, so many narrow streets…

Wrzesień szczęśliwie ubiegł mi pod znakiem spakowanej walizki i ciągłych przesiadek, czyli w najlepszej możliwej formie. Siedząc teraz na kanapie po fantastycznej kolacji, jednym okiem oglądając wieczorny film, mogę w końcu opisać co i gdzie się działo.
Nasze wyjazdowe plany zmieniały się wielokrotnie. Po Tatrach miał być Kraków – jedyny pewny punkt na liście. Zaraz po nim postawiłyśmy na Budapeszt. Później jednak na Wrocław. A potem na Pragę. W końcu znowu na Wrocław. Wąskie, brukowane uliczki czekały.
Jadąc do miejsc, które znałam albo przynajmniej odwiedzałam wcześniej, czułam ogromny komfort. Pierwszy raz w danym miejscu, szczególnie takim, gdzie każdy zakamarek kryje historię, a zabytki stoją dosłownie jeden na drugim, zazwyczaj oznacza zachłyśnięcie się jego klimatem, atmosferą, a najczęściej też napiętym planem zwiedzania. W Krakowie miałam to już za sobą. Tym razem czekały mnie dwa dni spacerowania ulicami Starego Miasta, obserwowania, robienia zdjęć (chyba dorównałam japońskim turystom) i obmyślania ‘gdzie dzisiaj iść na obiad’ (będąc na rynku nie omijajcie Gruzińskiego Chaczapuri – nie jest odpowiednie dla tych, którzy unikają glutenu czy węglowodanów, ale ci, którzy cenią sobie dobre jedzenie odnajdą się).
Czego bym teraz nie napisała, i tak mam wrażenie, że ktoś już wcześniej powiedział o Krakowie coś podobnego. Głównie dlatego, że nie znam nikogo, kto by się w nim nie zakochał. Wiecznie żywy rynek, klimatyczna mieszanka i, co najważniejsze, dziesiątki wąskich uliczek…















Wednesday, December 31, 2014

Holidays photo diary

ph. Natalia Lipke


Good morning on the last day of the year! As I promised, today I'm posting the pics that were taken during these holidays. A part of them was shot in Gdańsk, a few hours before my departure for home and the rest presents the nearest surrounding of my house and few photos taken during Christmas days. This is actually the first article with so many pictues. I hope you're gonna like it. 
In the meantime, do you have a plan how to spend the last hours of the year? Right now, I'm having this great dilemma about the New Year's resolutions - to do or not to do them? I know from my own experience how unsure investition they are. In my case, completing any of them was on a verge of a miracle and when one actually was completed, it was the effect of a coincidence. I also know, the resolutions sometimes happen to be a fine trigger for action and a shot of extra motivation in critical moments for a quiet large group of people. I guess I need to decide which of these ideologies is closer to my heart by midnight. 
For me and my family December 31st isn't just the New Year's Eve. For 19 years we've had also one more reason for celebrating which is my sister's birthday. Forgive me but I can't take this pleasure away from me and I have to write here: HAPPY BITRTHDAY SIS!
I hope in the evening each of you will farewell year 2014 and say hello to the following one when being in your best mood. I wish you all this upcoming year to be at least as good as this one or even better - let's make it a year full of optimism, energy, strength and motivation for action, heads full ideas and enthusiasm for bringing them into life! Happy New Year!

PS. In these ucoming days I'm gonna show you the dress that I'm wearing tonight so expect a new article soon :)

Dzień dobry w ostatnim dniu roku! Tak jak obiecywałam w ostatnim poście, dziś wrzucam zdjęcia zrobione w czasie przerwy świątecznej. Część z nich powstała kilka godzin przed moim powrotem do domu, jeszcze w Gdańsku, a reszta w najbliższej okolicy mojego domu przed paroma dniami. To w sumie pierwszy wpis, gdzie umieszczam aż tyle zdjęć. Mam nadziję, że Wam się spodoba. 
Tymczasem, jak zamierzacie wykorzystać ostatnie godziny 2014 roku? Ja aktualnie mam spory dylemat a propos noworocznych postanowień - robić czy nie robić? Wiem z doświadczenia, że w moim wydaniu niewykonanie większości z nich graniczy z pewnością, a fakt, że w ciagu roku niektóre dało się zrealizować na ogół wynikał z przypadku, Wiem też, że dla sporej grupy osób stanowią one naprawdę znaczący bodziec do działania i zapas motywacji w krytycznych momentach. Obym zdążyła zdecydować, do którego z tych poglądów mi bliżej zanim wybije północ.
Dla mnie i moich bliskich, od 19 lat, 31 grudnia oznacza podwójny powód do świętowania, biorąc pod uwagę, że to urodziny mojej siostry i wybaczcie mi, ale nie mogę odmówić sobie napisania tu: WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO!!!
Mam nadzieję, że dziś wieczorem każdy z Was pożegna 2014 rok i powita kolejny w szampańskim nastroju, a to nadchodzące 365 dni będzie równie dobre, a może nawet lepsze niż poprzednie - pełne optymizmu, energii, siły i motywacji do działania, głów pełnych pomysłów i zapału do ich realizacji! Szczęśliwego Nowego Roku!

PS. W ciągu najbliższych dni postaram się pokazać Wam moją sukienkę z dzisiejszego wieczora. Spodziewajcie się nowego posta :) 






































































Ph. Natalia & Marta Lipke