Strony

Showing posts with label gdańsk. Show all posts
Showing posts with label gdańsk. Show all posts

Saturday, July 22, 2017

Blush Places - Ulica Elektryków i śniadanie na stoczni


Ulica Elektryków była już określana jako kulturalne centrum Gdańska, udana rewitalizacja terenów postoczniowych i północny odpowiednik łódzkiego OFFa. Przedstawiano ją jako przykład przemyślanego i kreatywnego zagospodarowania dawnych przestrzeni przemysłowych, a z drugiej strony, jako dowód na lekkomyślne marnowanie potencjału miejsca, które przypuszczalnie mogłoby stanowić bazę dla odnowienia działalności przemysłowej. Faktem jest, że stocznia ma swój niepowtarzalny, wyjątkowy klimat, który pozostanie odczuwalny niezależnie od rodzaju wydarzeń, dla których stanowi tło. Choćby dlatego warto śledzić co dzieje się na ulicy Elektryków, wybrać się na miejsce i sprawdzić, jak sami odbieramy jej obecny charakter.

Poza sezonem Elektryków głównie wyznacza szlak do B90 albo na koncert w którejś z hal. Latem to już inna historia. Scena zmontowana z pomalowanych na czarno kontenerów ożywa, rzędy leżaków ciągną się wzdłuż ceglanych ścian, a słońce odbija się w dziesiątkach czerwonych siedzeń wymontowanych prosto ze starych wagonów skmek. Nudy nie ma, tym bardziej, że z początkiem tegorocznych wakacji organizatorzy zaplanowali wydarzenia na wszystkie letnie weekendy i napchali kalendarz muzycznymi i kulinarnymi imprezami. Standardem stały się koncerty w piątki i soboty, cotygodniowy Nocny Targ i niedzielne Śniadania na Stoczni. Ja bardzo chciałam przekonać się jak działają te ostatnie.

Wednesday, November 30, 2016

Otwarta Pracownia - Coolawoola & Magoku


Magoku i Coolawoola często pojawiają się na blogu i wiem, że zagoszczą tu jeszcze nie raz. Kiedy znajdzie się coś pięknego, unikatowego, stworzonego z największą dbałością, pasją i oddaniem trzeba się tego trzymać, a przedmioty wykonane przez dziewczyny właśnie takie są. Pisałam o tym już kilkakrotnie (posty z biżuterią Magoku i ubraniami Coolawoola znajdziecie tutaj, tutaj i tutaj). Teraz dziewczyny poszły krok dalej i wymyśliły coś naprawdę niesamowitego – Otwartą Pracownię.
Magda i Lena postanowiły pokazać trochę więcej swojego świata, zdradzić kilka sekretów magokowych i coolawoolowych procesów twórczych, odsłonić sposób w jaki pracują, jak się inspirują i jak tworzą. Wymyśliły wydarzenie, podczas którego swobodnie dzielą się swoją twórczością, pomysłami, ciepłem i energią, w miejscu, gdzie na co dzień dzieje się magia. Obie działają zgodnie z filozofią slow fashion, wiedzą na jakim efekcie pracy zależy im najbardziej, emanują kreatywnością i zarażają podejściem.

Monday, October 31, 2016

Bakalie - relacja z gdanskich targów i kilka polskich marek


Bakalie – targi mody, designu i młodej sztuki odbywają się w Gdańsku cyklicznie, co kilka miesięcy. Wczoraj, w Starym Maneżu we Wrzeszczu miała miejsce 18. edycja imprezy, a mi w końcu udało się nie przegapić terminu i spędzić tam sobotnie popołudnie.
Każda z edycji targów gromadzi kilkudziesięciu wystawców. To między innymi projektanci mody, biżuterii, akcesoriów do domu i zabawek dla dzieci, ale też właściciele sklepów vintage, księgarni czy twórcy perfum. Bakalie są nie tylko szansą, aby ubrać się od stóp do głów lub uzupełnić mieszkanie o dodatki. Dają też możliwość przyjrzenia się niecodziennym rozwiązaniom z zakresu designu, odkrycia niespożytych pokładów kreatywności wystawców i zainspirowania się. Stoiska zajmują głównie młode marki, z których większość ma swoje sklepy internetowe, jednak tylko część posiada sklepy stacjonarne czy pracownie. To kolejna zaleta targów – możliwość przymierzenia ubrań, dotknięcia materiałów albo przyjrzenia się z bliska dodatkom, wystawionym przez marki niedostępne w Gdańsku na co dzień. Jest jeszcze jeden element, którego żaden sklep internetowy, nawet z najlepszą obsługą klienta, nie może nam zapewnić – osobisty kontakt z producentami. Miałam wczoraj okazję porozmawiać z dziewczynami szyjącymi ręcznie galanterię skórzaną, o tym jak ważna jest dla nich jakość materiału i dbałość o każdy detal. Przy kilku ekspozycjach usłyszałam skąd wzięły się pomysły na taki rodzaj twórczości, a przy innych skąd czerpią pomysły, no i jeszcze to, że niektórzy z twórców na swoich stronach internetowych wystawiają tylko część tego, co wychodzi spod ich ręki (czasami jedynie 40%). To, co najciekawsze, zabierają właśnie na targi.

Tuesday, October 04, 2016

Blush Places - W Starym Kadrze , Gdansk


Jakiś czas temu wpadłam na pomysł, żeby zacząć nowy cykl. Ma składać się z postów o wyjątkowych miejscach głównie w Trójmieście i okolicach - takich „moich” punktach, które poleciłabym każdemu, gdzie nieprzerwanie wracam lub właśnie je odkryłam i się zakochałam. Kiedy już zdecydowałam się na pierwszy wpis wiedziałam, że W Starym Kadrze powinno być jego tematem.
Do Starego Kadru zabrał mnie wiosną kolega. I chociaż mieszkam w Gdańsku od dawna, to w Kawiarni Filmowej nie byłam do tamtej pory. Słyszałam o niej jedynie w kategorii kin na Starym Mieście. Teraz zaczynam traktować to miejsce jak „moje”, bo będąc na starówce odruchowo się tam kieruję, a kiedy któryś ze znajomych jadących do Gdańska pyta gdzie zjeść coś dobrego, zawsze kończę wymienianie zdaniem: „idźcie na ciasto miodowe do Starego Kadru”.


It’s been a while since I’ve figured out that I’d love to start a new series of posts on the blog - “Blush Places”. These should be short articles about my favorite spots in Tricity mainly (but not only), the places I love and visit regularly or just discovered and fell in love hopelessly. When I finally decided to create the first post, I knew it should be about a coffee shop I adore – W Starym Kadrze in Gdańsk.
I know this place thanks to the friend of mine who showed me Stary Kadr last spring. Although I’ve been living in Gdańsk since I was sixteen, I never visited this particular coffee shop before. I only heard about it in a category of cinemas of the old town. Now, I start to find this place my place. Every time I wander to the area of the city center I head there automatically and recommend it to all the friends who travel to Gdańsk and ask for help with finding a right place to dine or relax.

Tuesday, May 12, 2015

Playing tourist in my city


I know this is May already and it's completely green outside, although, I could not let myself to wait for the weather to get more adequate to post these pictures.
We chose the Old Town in Gdańsk to be the background for these photos; the place most of us think of first when hearing the word "Gdańsk". Despite of the fact my favourite locations in the city are situated a few miles away, I'm one of those people too. 
Many of us tend to avoid the most popular, historic places in our own towns or places close to our homes due to the presence of so many visitors. "It's a tourists attraction, a destination for the visitors only", we think. I usually hear that only going to the restaurants or pubs may be the reason for visiting the Old Town. But what about all the causes why those places became so willingly arrived? Unbelievable architecture, multiple stories hidden in those narrow, picturesque streets and atmosphere you can't experience any elsewhere. Is the crowd really enough to give up on such a trip? 
My advice is to pay a visit off season, on any other day than weekend. When avoiding the biggest noise and tumult, there is a chance you will perceive much more than during paving yourself a way. When strolling in such a calm atmosphere your breath slows down, mind clears up and the best ideas are created in your head inspired by all the beauty around. If we're lucky enough, we find ourselves little discoverers and the corners and bystreets we've never seen before get revealed. So, whether you choose a stroll in a group or by yourself, you may be sure it's worth to fight the reluctance for those popular location and play a tourist in your city for a day. Maybe you'll discover something really mind-blowing. 
Enjoy your journey!
PS. The pictures were taken by Paulina from Moments Maker, whom I'd to thank very much for taking the shots I really dreamed of! :)


Mamy już maj, a za oknami jest kompletnie zielono, ale z tymi zdjęciami nie mogłam czekać, aż pogoda stanie się bardziej adekwatna. Tłem dla nich była gdańska starówka. Mimo że moje ulubione miejsca w mieście znajdują się kilka kilometrów dalej, to jednak na większości pocztówek znajdziecie właśnie Stare Miasto, które jest pierwszym miejscem, o którym myślę, gdy słyszę "Gdańsk". 
Wielu z nas ma tendencję do omijania najpopularniejszych, zabytkowych punktów we własnych miastach czy w pobliżu domu - przecież to atrakcja turystyczna, punkt docelowy wyłącznie dla przyjezdnych. Jeśli już je odwiedzamy to głównie ze względu na knajpki czy bary. A przecież są powody, dla których właśnie te miejsca stały się celem tak wielu odwiedzających - niesamowita architektura, mnóstwo historii kryjących się w malowniczych uliczkach, jedyny w swoim rodzaju klimat. Czy naprawdę warto rezygnować z ich podziwiania, tylko ze względu na przewijające się przez nie masy? 
Moja rada jest taka: odwiedźcie je poza sezonem, najlepiej w środku tygodnia. Omijając największy zgiełk i hałas, dostrzegamy znacznie więcej niż spostrzeglibyśmy przeciskając się między przechodniami. Podczas spaceru wyraźnie czuć jak oddech zwalnia, umysł się oczyszcza, a do głowy przychodzą najlepsze pomysły, bo inspiracje kryją się dosłownie wszędzie. Przy odrobinie szczęścia rodzi się w nas mały odkrywca i znajdujemy zakątki, o których wcześniej nie mieliśmy nawet pojęcia. Czy w grupie, czy w pojedynkę warto przełamać niechęć do najpopularniejszych ulic, placy czy parków i pobawić się w turystę we własnym mieście. Może uda się odkryć coś niesamowitego. 
Miłej podróży! 

PS. Zdjęcia zrobiła Paulina z Moments Maker, której baaaardzo dziękuję za dokładnie takie ujęcia, o jakich marzyłam! :)

















by Paulina Leszczyńska 

TAILORED Coat
YVES SAINT LAURENT Vintage Sweater
H&M Dress & Rings
PANDORA Bracelet
TATUUM Bag
SINSAY Veil Beanie
TRUFFLE Cut Out Boots

Tuesday, April 14, 2015

Suede Shirt



I've already written about the omnipresent 70's trend here. After the age of jeans total looks, suede reclaimed its position in the world of fashion. Very strong position to be exact. To be honest, I find  combination of suede skirt and fringed accessories much more interesting that jeans shirt with jeans flares (I don't mind wearing those shirts, although, I'm still trying to fight my aversion to flares). Despite of the fact the trend was very strong on the runways, the popular brands didn't adapted it into their collections as widely as I expected - there's not much to choose from, except for beige and brown jackets. As always a second hand turned out to be the solution. I personally divide them into two groups - the ones where I never spend more than 10 zlotys and real vintage stores, where I spend much more but also have a chance to look for some true uniques. This shirt I found in the shop of that first category, spent 3 zlotys and, soon after that, realized I hit the jackpot. How do you like it when combined with coated trousers? 

O wszechobecnym ostatnio trendzie na lata 70. pisałam już tutaj. Po erze ubierania się w jeans od stóp do głów przyszła pora na zamsz - na ubraniach, dodatkach i wszędze tam, gdzie jeszcze da się go przemycić. Szczerze mówiąc koncepcja, przykładowo, zamszowej spódnicy i dodatków z frędzlami przemawia do mnie znacznie bardziej, niż dżinsowa koszula wciągnięta w dżinsowe dzwony (nie mam nic przeciwko takim koszulom, jednak z moją awersją do dzwonów ciągle walczę). Mimo że trend był obecny na większości wybiegów, sieciówki nie skopiowały go w tak znacznym stopniu, jak się tego spodziewałam - poza beżowo - brązowymi kurtkami wybór zamszowych ubrań nie powala. I tu jak zwykle z pomocą przychodzi second hand. 
Osobiście dzielę je na dwie kategorie - lumpeksy (tam nie wydam więcej niż 10zł) i vintage stores (tam wydam znacznie więcej niż 10 zł, za to zdarza się znaleźć prawdziwe unikaty). Tę koszulę znalazłam w jednym z tych pierwszych i kupiłam za całe 3zł, żeby już kilka dni później uznać ją za świetną "inwestycję". Jak podoba się Wam w połączeniu z woskowanymi spodniami? 








Ph. Natalia Lipke

MOHITO Shoes
VINTAGE Shirt & Sunnies
ROCKS JEANS Coated Trousers
PRIMARK Purse

Wednesday, December 31, 2014

Holidays photo diary

ph. Natalia Lipke


Good morning on the last day of the year! As I promised, today I'm posting the pics that were taken during these holidays. A part of them was shot in Gdańsk, a few hours before my departure for home and the rest presents the nearest surrounding of my house and few photos taken during Christmas days. This is actually the first article with so many pictues. I hope you're gonna like it. 
In the meantime, do you have a plan how to spend the last hours of the year? Right now, I'm having this great dilemma about the New Year's resolutions - to do or not to do them? I know from my own experience how unsure investition they are. In my case, completing any of them was on a verge of a miracle and when one actually was completed, it was the effect of a coincidence. I also know, the resolutions sometimes happen to be a fine trigger for action and a shot of extra motivation in critical moments for a quiet large group of people. I guess I need to decide which of these ideologies is closer to my heart by midnight. 
For me and my family December 31st isn't just the New Year's Eve. For 19 years we've had also one more reason for celebrating which is my sister's birthday. Forgive me but I can't take this pleasure away from me and I have to write here: HAPPY BITRTHDAY SIS!
I hope in the evening each of you will farewell year 2014 and say hello to the following one when being in your best mood. I wish you all this upcoming year to be at least as good as this one or even better - let's make it a year full of optimism, energy, strength and motivation for action, heads full ideas and enthusiasm for bringing them into life! Happy New Year!

PS. In these ucoming days I'm gonna show you the dress that I'm wearing tonight so expect a new article soon :)

Dzień dobry w ostatnim dniu roku! Tak jak obiecywałam w ostatnim poście, dziś wrzucam zdjęcia zrobione w czasie przerwy świątecznej. Część z nich powstała kilka godzin przed moim powrotem do domu, jeszcze w Gdańsku, a reszta w najbliższej okolicy mojego domu przed paroma dniami. To w sumie pierwszy wpis, gdzie umieszczam aż tyle zdjęć. Mam nadziję, że Wam się spodoba. 
Tymczasem, jak zamierzacie wykorzystać ostatnie godziny 2014 roku? Ja aktualnie mam spory dylemat a propos noworocznych postanowień - robić czy nie robić? Wiem z doświadczenia, że w moim wydaniu niewykonanie większości z nich graniczy z pewnością, a fakt, że w ciagu roku niektóre dało się zrealizować na ogół wynikał z przypadku, Wiem też, że dla sporej grupy osób stanowią one naprawdę znaczący bodziec do działania i zapas motywacji w krytycznych momentach. Obym zdążyła zdecydować, do którego z tych poglądów mi bliżej zanim wybije północ.
Dla mnie i moich bliskich, od 19 lat, 31 grudnia oznacza podwójny powód do świętowania, biorąc pod uwagę, że to urodziny mojej siostry i wybaczcie mi, ale nie mogę odmówić sobie napisania tu: WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO!!!
Mam nadzieję, że dziś wieczorem każdy z Was pożegna 2014 rok i powita kolejny w szampańskim nastroju, a to nadchodzące 365 dni będzie równie dobre, a może nawet lepsze niż poprzednie - pełne optymizmu, energii, siły i motywacji do działania, głów pełnych pomysłów i zapału do ich realizacji! Szczęśliwego Nowego Roku!

PS. W ciągu najbliższych dni postaram się pokazać Wam moją sukienkę z dzisiejszego wieczora. Spodziewajcie się nowego posta :) 






































































Ph. Natalia & Marta Lipke