Strony

Showing posts with label londyn. Show all posts
Showing posts with label londyn. Show all posts

Sunday, August 28, 2016

Places to see in London - Borough Market


To był piękny przypadek. Stojąc na stacji w Redhill, czekaliśmy na pociąg do Victoria Station, ale wcześniej przyjechał taki do London Bridge. To wsiedliśmy. Na miejscu mieliśmy iść na most, ale zupełnym przypadkiem trafiliśmy na targ. To postanowiliśmy się rozejrzeć. Jak się później okazało, byliśmy już na Borough Market.
Pisałam Wam już (tutaj), że ostatni wyjazd do Londynu był nawet rozplanowany. Pisałam też, że nasze elastyczne podejście raczej biło na głowę to moje nowe, uporządkowane wcielenie, dzięki czemu trafiliśmy w kilka miejsc, których pierwotna wersja planu nie uwzględniała. A Borough Market był najprzyjemniejszym przypadkowym punktem tego wyjazdu.


That was a beautiful coincidence. Standing on a railway station in Redhill, we awaited the train heading to Victoria Station but the one to London Bridge came earlier. So we got on. After we arrived, the plan was to walk toward the bridge. Somehow, we found ourselves in the middle of the market. So we looked around. As it turned out later, we already was at the Borough Market. 
I already told you (here) the latest trip to London was pretty planned. I also told you that my new organized attitude got beaten up by the elastic mode I introduced. And that was how we visited some places the first version of the plan did not include. I have to say Borough Market was definitely the most pleasant coincidental part of those days.


Tuesday, July 19, 2016

Places to see in London - British Museum



Liczba folderów ze zdjęciami, które chcę Wam pokazać i długość listy postów, jakie zamierzam opublikować, od jakiegoś czasu rosły powoli, acz systematycznie. Taaa, zaczęłam się już zastanawiać czy w ogóle się do tego zabiorę. Szczęśliwie za oknem leje (to zawsze trochę pomaga mi się skupić), w słuchawkach nareszcie mam odpowiednią muzykę (nie ma nic gorszego, niż ten stan kiedy żaden kawałek mi nie podchodzi), a ja w końcu, mówiąc bezpośrednio, przykleiłam tyłek do krzesła i zamiast mówić, że chcę coś zrobić, zaczęłam to robić. Tą drogą dochodzimy do pierwszej partii zdjęć z Londynu.
Jadąc tam w maju na kilka dni prawdopodobnie po raz pierwszy w życiu zaplanowałam, co chcę zobaczyć (no, przynajmniej w jakimś stopniu). I co? Chwilę po przyjeździe plan uległ zmianie - pogoda przywitała nas iście po angielsku. Prosto z lotniska, z krótkim przystankiem w przechowalni bagażu, trafiliśmy do British Museum – dla mnie, estetycznego raju. Co sprawiło, że tak myślę?