Środę spędziłam w Warszawie. To była szybka
decyzja, bo od wpadnięcia na pomysł wyjazdu do kupienia biletów wstępu i na
samolot minęło może 15 minut. Plan obejmował jakieś 12 godzin – poranne
zwiedzanie i parę wolniejszych godzin w centrum. Prosto z lotniska pojechaliśmy
do Śródmieścia, a po szybkiej kawie, do Muzeum Powstania Warszawskiego, żeby stamtąd,
parę godzin później złapać metro do Kopernika. Popołudniu, idąc już w stronę
Nowego Światu, zahaczyliśmy o BUW – zdecydowanie jeden z moich ulubionych
warszawskich budynków. Jest piękny z zewnątrz, w dużej mierze porośnięty
bluszczem, ze ścianami ozdobionymi symbolami nauk i przepięknym wnętrzem
(dosłownie i w przenośni). Pierwszy raz udało mi się wejść do górnych ogrodów na
dachu biblioteki, jednak cała wizyta trwała kilka minut, gdyż „przemiły” pan
ochroniarz szybko nas pożegnał, informując, że od 1 listopada wejście na górę
jest niedostępne, a dolne ogrody zamykane są o 15.00. Dwie godziny później, po
kolacji w restauracji, gdzie pewien postawny Włoch pokrzykuje niezależnie od
tego czy wskazuje gościom miejsca, czy dziękuje za wizytę, dotarliśmy do
ostatniego przystanku – cukierni A. Blikle na Nowym Świecie.
Showing posts with label grey coat. Show all posts
Showing posts with label grey coat. Show all posts
Friday, November 04, 2016
Autumn outfit in Warsaw
Etykiety:
a. blikle,
aldo,
autumn,
biblioteka,
blonde,
brows,
buw,
grey coat,
jesień,
look of the day,
nowy świat,
omega watch,
ootd,
over knee boots,
red lips,
vintage,
warsaw,
warszawa,
what i wear
Tuesday, July 19, 2016
Places to see in London - British Museum
Liczba
folderów ze zdjęciami, które chcę Wam pokazać i długość listy postów, jakie
zamierzam opublikować, od jakiegoś czasu rosły powoli, acz systematycznie. Taaa,
zaczęłam się już zastanawiać czy w ogóle się do tego zabiorę. Szczęśliwie za
oknem leje (to zawsze trochę pomaga mi się skupić), w słuchawkach nareszcie mam
odpowiednią muzykę (nie ma nic gorszego, niż ten stan kiedy żaden kawałek mi
nie podchodzi), a ja w końcu, mówiąc bezpośrednio, przykleiłam tyłek do krzesła
i zamiast mówić, że chcę coś zrobić, zaczęłam to robić. Tą drogą dochodzimy do
pierwszej partii zdjęć z Londynu.
Jadąc
tam w maju na kilka dni prawdopodobnie po raz pierwszy w życiu zaplanowałam, co
chcę zobaczyć (no, przynajmniej w jakimś stopniu). I co? Chwilę po przyjeździe
plan uległ zmianie - pogoda przywitała nas iście po angielsku. Prosto z
lotniska, z krótkim przystankiem w przechowalni bagażu, trafiliśmy do British
Museum – dla mnie, estetycznego raju. Co sprawiło, że tak myślę?
Subscribe to:
Posts (Atom)
