Strony

Wednesday, March 08, 2017

Warsztaty #poswojemu - Kuchnia Spotkań Ikea, Burczymiwbrzuchu i 6 x pierogi



W Warszawie jest pewne fenomenalne miejsce. Jest tam kilka dużych blatów, wszelkie kuchenne sprzęty i ogromny stół, a widok z okna pada na samo centrum miasta. Mowa o Kuchni Spotkań Ikea, którą miałam okazję odwiedzić w listopadzie, podczas warsztatów #poswojemu, prowadzonych przez Tosię i Śliwkę z Burczymiwbrzuchu. Dziewczyny wyłoniły grono sześciu osób, które zaprosiły do wspólnego gotowania, a tematem spotkania były… pierogi, a dokładnie ich unowocześniona wersja. Od prowadzących (które sprawdziły się w tej roli rewelacyjnie) dostałyśmy przepisy na ciasto i sugestie co do farszu, który mogłyśmy komponować według własnego uznania. Ja stanęłam przy stanowisku z azjatyckimi dim sumami.

Sunday, March 05, 2017

"Biznes z pasją" - wywiad z Coolawoola


Redaguję ten wywiad ubrana w ogromny, wełniany sweter. Niby wiosna tuż, tuż, ale jeszcze jest chłodnawo, poza tym lubię mieć otwarte okno, gdy piszę. Dziś robię z niego mój własny, osobisty kokon – ciasno otulam się wełną i niemal natychmiast czuję, jak robi mi się cieplej. To moja Coolawoola. Zaprojektowana na planie koła, zszyta z pięćdziesięciu kawałków materiału, noszona przeze mnie jako sweter albo płaszczyk, w zależności od potrzeby. Coolawoola jest absolutnie wyjątkowa, a ja chcąc odkryć na czym polega jej fenomen, zadałam kilka pytań jej projektantce.  Zapraszam Wam na inspirującą rozmowę z Leną Majewską, twórczynią marki Coolawoola, o prowadzeniu własnej firmy, czerpaniu motywacji i o tym, jakie znaczenie ma dziś recykling.

Friday, March 03, 2017

Goodbye winter


To co robią Lena, Magda i Ania, to synonim niezwykłości. Wykonują wszystko z nieprzeciętną dbałością, z naturalnych materiałów, wkładając w każdy przedmiot kawałeczek siebie. Po raz drugi, moja siostra i ja miałyśmy przyjemność wziąć udział w sesji zorganizowanej przez te niesamowite kobiety, za co bardzo, bardzo dziękujemy! Efekty możecie zobaczyć poniżej, a już w niedzielę zapraszam Was na wywiad z Leną, w którym opowiada o tym co ją inspiruje i napędza oraz czym jest Coolawoola (wywiady z Magoku znajdziecie tutaj i tutaj). 
Wspaniałego weekendu! 

Monday, February 27, 2017

Movie week - 4 filmy, które ostatnio obejrzałam


Raz, czasem dwa razy w roku dopada mnie ochota na filmowe maratony. Jestem wtedy przygwożdżona do łóżka i nieustannie myślę o tym, co włączę w następnej kolejności. Zwykle dzieje się to kiedy stres opada i następuje nagłe rozluźnienie, mam chwilę wolnego czasu, a odkładanie obowiązków na bok nie budzi wyrzutów sumienia. No, może nie aż tak solidnych jak zazwyczaj. Co ciekawe, często zbiega się to z sezonem oscarowym (a to niespodzianka!). Taki był właśnie ostatni weekend – czysty relaks i rankingi na filmwebie. Pobłażanie sobie w najczystszej postaci. Te dwa dni przypomniały mi o dawno zapomnianym postanowieniu, którego tym razem mam zamiar trzymać się zdecydowanie dłużej – minimum jeden nowy film w tygodniu (lista ‘do obejrzenia’ wydłuża się). Zostawiam Was z opisami czterech produkcji, które obejrzałam w ciągu ostatnich dni (w jednym przypadku – tygodni). Mamy sezon filmowy w pełni – może znajdziecie coś dla siebie, na jeszcze chłodny wieczór.

Sunday, January 08, 2017

Furry Story


Długo nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że niezależnie od tego, o jakim futrzaku mówimy, sztucznym czy prawdziwym, kolorowym czy neutralnym, długim czy krótkim, noszącemu zawsze towarzyszyć będzie wrażenie przyciężkości. Futrzane kamizelki też raczej nie mówiły do mnie „mamo”. Sensowne wydawały mi się jedynie obszycia kapturów (takie naprawdę, naprawdę puchate) albo kolorowe etole ożywiające dość zachowawcze płaszcze (w sieciówkah jest mnóstwo wersji w kolorowe ciapki :D). Do niedawna, bo wtedy przejrzałam Harper’s Bazaar, kilka nowojorskich blogów i nawet grafiki Google, a tam znalazłam futrzaczki w zupełnie nowej odsłonie – z dżinsami, t-shirtami i w połączeniu z bluzą z kapturem. Świeżo, lekko i, jak się później przekonałam, o matko jak ciepło!

Wednesday, December 21, 2016

Christmas week - Jadalne prezenty



Przedświąteczny tydzień w pełni, zatem najwyższa pora na bożonarodzeniowe treści! Dziś będzie o prezentach!
Z roku na rok co raz ciężej znaleźć mi tę świąteczną atmosferę, którą kiedyś wręcz chłonęłam już od pierwszych dni grudnia. Tej zimy (dobra, nie oszukujmy się: jakiej zimy?!) postanowiłam trochę sobie pomóc i wprawić się w odpowiedni nastrój przy użyciu ciasteczek (i nagrań Sinatry). Wszystko to było częścią większego planu, a mianowicie zrobienia czegoś, czego jeszcze nie próbowałam – przygotowania jadalnych prezentów.
W tym roku kilkoro moich znajomych dostało (lub dopiero dostanie) słój ciasteczek lub domowej Nutelli. Dlaczego wzięłam się za pieczenie zamiast buszować po sklepach? No i w tym miejscu rozwija się lista zalet takiego rozwiązania. Po pierwsze, uważam, że takie przedświąteczne, nawet symboliczne wręczanie sobie prezentów to niezwykle przyjemny rytuał. Świadczy o pamięci, sympatii i uwadze osoby, która chciała coś nam podarować, a to budzi w nas tylko ciepłe odczucia. Po drugie, nie mówię, żeby jedzeniem zastąpić tradycyjne prezenty, a pod choinką zamiast udekorowanych pudeł stawiać piramidy z czekolady (chociaż szczerze mówiąc, nie pogardziłabym taką), sama zamówiłam prezenty w absolutnie niejadalnej formie i w sobotę zamierzam wręczyć je rodzinie. Mówię, że ciasteczka będą ich uzupełnieniem – zamiast dokupywać w tym roku 10 czekolad i dorzucać po jednej do każdej paczki, stawiam na przewiązane kokardką chałwowe ciastka, z doczepioną świerkową gałązką (to korzystniejsze i dla żołądka, i dla portfela). Po trzecie (i najważniejsze), robiąc komuś prezent własnoręcznie, piekąc dla kogoś ciastka czy mieląc fistaszki na domowe masło orzechowe dajemy drugiej osobie coś, czego nie dołączymy do żadnego kupionego prezentu – czas, który na to poświęciliśmy. Zawsze zależało mi na tym, żeby prezent, który komuś wręczam był dostatecznie przemyślany i osobisty, a pieczenie z myślą o konkretnej osobie to jedna z najbardziej osobistych czynności. Czas i uwaga przelane w taki prezent, to bardzo cenny podarunek. 

Wednesday, November 30, 2016

Otwarta Pracownia - Coolawoola & Magoku


Magoku i Coolawoola często pojawiają się na blogu i wiem, że zagoszczą tu jeszcze nie raz. Kiedy znajdzie się coś pięknego, unikatowego, stworzonego z największą dbałością, pasją i oddaniem trzeba się tego trzymać, a przedmioty wykonane przez dziewczyny właśnie takie są. Pisałam o tym już kilkakrotnie (posty z biżuterią Magoku i ubraniami Coolawoola znajdziecie tutaj, tutaj i tutaj). Teraz dziewczyny poszły krok dalej i wymyśliły coś naprawdę niesamowitego – Otwartą Pracownię.
Magda i Lena postanowiły pokazać trochę więcej swojego świata, zdradzić kilka sekretów magokowych i coolawoolowych procesów twórczych, odsłonić sposób w jaki pracują, jak się inspirują i jak tworzą. Wymyśliły wydarzenie, podczas którego swobodnie dzielą się swoją twórczością, pomysłami, ciepłem i energią, w miejscu, gdzie na co dzień dzieje się magia. Obie działają zgodnie z filozofią slow fashion, wiedzą na jakim efekcie pracy zależy im najbardziej, emanują kreatywnością i zarażają podejściem.